Pożegnanie z kompleksami

Jaka jest pierwsza rzecz, którą robicie rano po wstaniu z łóżka? Ja zazwyczaj podchodzę do lustra w przedpokoju i podnoszę koszulkę. Dlaczego? Nie wiem. Przecież to oczywiste, że nic się tam zbytnio nie zmieniło i mój brzuch wygląda dokładnie tak samo, jak wczoraj, przedwczoraj, tydzień temu. Jestem tego świadoma, a jednak nadal to robię, dzień w dzień. W 90% przypadków kończy się to stwierdzeniem, że „nadal jest za gruby”, a pozostałe 10% to te wyjątkowo dobre dni, kiedy mam odwagę powiedzieć, że jest okej.

Brzuch niestety nie jest jedynym punktem zapalnym. Oglądacie czasami swój film ze ślubu? Ja nie, bo oglądanie go jest dla mnie katorgą i zawsze kończy się popsuciem humoru. Dlatego właśnie unikam jak ognia bycia nagrywaną. Uważam, że moja twarz jest totalnie niefotogeniczna i muszę idealnie się ustawić, żeby jakoś wyglądać. Kiedy tylko nie stoję na baczność, pojawia się znienawidzony podbród. Nie pomagają też na pewno wielkie poliki w miejscu kości policzkowych. Gdybym miała jedno urodowe życzenie do wykorzystania, to zamieniłabym się na twarze z Angeliną Jolie. Wielokrotnie żartowałam ze swojego podbródka na Instagramie, ale to tylko mechanizm obronny. Nauczyłam się z tego śmiać, ale prawda jest taka, że skręca mnie za każdym razem, gdy widzę go na zdjęciu…

Nie piszę tutaj tego wszystkiego, żeby sobie ponarzekać. Nie liczę też na podbudowujące komentarze. Miałam po prostu ogromną potrzebę poruszyć ten temat, bo wiem, że dotyczy on zdecydowanej większości z nas. Przeprowadziłam dzisiaj kilka ankiet na swoim instagramowym profilu, żeby zobaczyć czy skala problemu jest rzeczywiście tak duża, jak mi się wydaje. Okazuje się, że aż 96% dziewczyn, które wzięły udział w ankiecie, ma kompleksy. 84% chciałoby poprawić coś w swoim wyglądzie używając „nieinwazyjnych” metod. Połowa nie uważa się za atrakcyjne. Zajrzałam na kilka profili osób, które kliknęły „NIE” w tym ostatnim pytaniu… i dosłownie łzy napłynęły mi do oczu, bo wszystkie były piękne. Mam nadzieję, że przeczytanie mojej historii pomoże chociaż jednej z was.

Często zastanawiam się nad tym, kiedy to wszystko tak naprawdę się zaczęło i dlaczego aż tak trudno jest nam zaakceptować to, co widzimy w lustrze. Dla mnie chyba przełomowym momentem była pierwsza klasa gimnazjum. Wcześniej miałam tylko kompleks dotyczący mojego wzrostu, bo zawsze byłam najwyższa i dzieci z mojej podstawówki przezywały mnie „żyrafa” (jak oryginalnie, brawo one).

W gimnazjum natomiast moja samoocena całkowicie legła w gruzach. Pamiętam, że nie mogłam przestać myśleć o tym, że jestem za gruba, za brzydka i nikt nigdy nie zwróci na mnie uwagi. Wracałam do domu i płakałam kilka razy w tygodniu do najsmutniejszych piosenek Whitney Houston i Mariah Carey. Czy byłam gruba? Nie. Co więcej, miałam jakieś 8 kilogramów niedowagi i byłam chuda jak patyk. Skąd więc w mojej głowie w ogóle pojawił się pomysł, że powinnam schudnąć? To proste – telewizja, gazety, internet. Wszędzie widziałam kobiety o idealnych figurach z idealnymi twarzami. A co miałam ja? Ja miałam wielkie chomicze poliki, twarz jak księżyc w pełni i ciało o kształcie prostokąta. Jakimś cudem to było dla mnie oczywiste, że jeżeli nie mam wystających kości policzkowych i wcięcia w talii to jest to jednoznaczne z tym, że jestem po prostu gruba.

Teraz mam prawie 30 lat i nadal męczę się z tymi natrętnymi myślami. Obecnie ważę jakieś 15 kilogramów więcej niż w momencie, w którym pierwszy raz pomyślałam, że jestem za gruba. Dzisiaj wiem, że żadna dieta i żadne ćwiczenia nie sprawią, że będę zadowolona ze swojego wyglądu, bo problemem nie jest moje ciało, tylko moja głowa. A raczej to, co zrobił z nią świat, w którym przyszło mi dorastać.

Muszę wam powiedzieć, że im jestem starsza, tym jestem bardziej wściekła. Wściekła na to społeczeństwo, które jako największą wartość w kobiecie promuje wygląd zewnętrzny. Wściekła na media, które wmawiają nam od najmłodszych lat, że wygładzone w photoshopie ciała i twarze są prawdziwe. Wściekła na marki, które pokazują swoje ubrania jedynie na modelkach w rozmiarze XXS, tak jakby żadne inne typy sylwetki nie istniały. Wściekła na całą branżę medycyny estetycznej, która przekonuje nas, że potrzebujemy tego 0,5 ml kwasu, żeby być szczęśliwe albo implantów, żeby być kobiece. I na samym końcu tej listy jestem wściekła na siebie. Jestem wściekła na siebie, że mimo świadomości jaką w tym momencie mam, nadal nie potrafię zaakceptować tego, co widzę w lustrze i na zdjęciach. Nie potrafię pogodzić się z faktem, że nie wyglądam tak, jak ten ideał, który żyje w mojej głowie od jakichś 17 lat.

W ostatnich miesiącach moja samoocena znowu spadła tak drastycznie, że poważnie rozważałam umówienie się na konsultacje do chirurga plastycznego (mniej inwazyjne metody odpadają u mnie ze względów zdrowotnych). Na szczęście przeczekałam to i teraz mam po prostu dosyć. Mam dosyć strategicznego planowania jak mam usiąść, żeby osoba, z którą rozmawiam nie widziała przypadkiem mojego podbródka. Zmęczyło mnie nieustanne myślenie o moim wyglądzie i porównywanie się do starannie upozowanych zdjęć w mediach społecznościowych. Odfollowowałam każdą osobę, której posty źle na mnie wpływały. Wam radzę zrobić to samo!

Ten wpis to dla mnie symboliczny moment i forma terapii. Pokazuję wam tutaj zdjęcia, których nigdy w życiu bym nie wstawiła. Tak wyglądam, jak nie wciągam brzucha i nie napinam mięśni. Tak wyglądam, kiedy nie pozuję idealnie wyprostowana. Tak wyglądam. Kropka. Do moich trzydziestych urodzin mam zamiar całkowicie to zaakceptować. Trzymajcie kciuki za mnie, a ja będę trzymała kciuki za was!

Do przeczytania,

Ola 🙂

101 Comments

  1. Pani Olu wspaniale napisane, zgadasz się z każdym słowem, co więcej zauważyłam, że odkąd pracuje nad samooceną wyglądam lepiej, ponieważ jestem mniej spięta, swobodniejsza i skupiam się na tym na tym warto, a nie na wystającym brzuchu w określonej sukience czy innych bzdetach, które w żaden sposób nie definiują tego kim jestem. Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Świetny wpis. Naprawdę świetny i dający do myślenia!
    Fajnie wiedzieć, że nie jest się jedyną osobą, która ma te same myśli, a przecież wszyscy jesteśmy tacy sami. Każdy jest człowiekiem, który ma swoje gorsze czy lepsze dni.
    I nieważne czy jest się „zwykłym szarym człowiekiem” czy kimś znanym czy kimkolwiek innym. Wszyscy chcą po prostu być szczęśliwym.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mój brzuch po dwóch porodach nie wygląda super… Rano znosnie a wieczorem znów jestem w ciąży. Ze względów ginekologicznych nie mogę ćwiczyć więc problem trwa już dłuższy czas. Często płaczę i porównuję się do innych dziewczyn. To jest straszne. Sama się nakręcam choć dookoła słyszę ze mój brzuch wygląda normalnie. Ciężko i tak uwierzyć. Dzięki za ten post.

      Polubione przez 1 osoba

  3. Dzięki za ten wpis i za poruszenie mega trudnego, w dzisiejszych czasach tematu. Mam nadzieję, że po przeczytaniu każda kobieta zrozumie, że jest piękna i nie potrzebuje żadnych zabiegów by poczuć się lepiej.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dobrze napisane. Całe życie jesteśmy porównywani, oceniani, mamy dążyć do ideału tego pokazywanego w mas mediach. Najgorsze jest też to, że obecnie jest dużo hejtu i szczucia na portalach typu fb, instagram, przez zwykłych ludzi. Jestem introwertykiem, wiem z czym to się je, mózg zna każdą formułkę jak nieracjonalne to jest, a jednak człowiek się przejmuje. Mijam lustra i też siebie oceniam przez pryzmat innych. Chociaż tak jak Ty staram się z tym walczyć 😉 dawniej nie wyszłam niepomalowana za drzwi swojego mieszkania, a od roku zrobiłam progres i maluję się sporadycznie. Więc powoli do przodu 🥳

      Polubienie

      1. Super! Ja też kiedyś nie wyszłabym bez makijażu, a teraz pokazuję się bez niego przed tysiącami osób w internecie 😂

        Polubienie

  4. Brawo Ola!!! Cudowny post. Sama prawda! Mimo, ze mam 22 lata to myśle dokładnie tak samo. Mam kompleksy, a to za szerokie ramiona, a to za gruby brzuch, a to za duże poliki, okrągła twarz, za małe usta. Wszystko to właśnie „dzięki” internetowi, te wszystkie idealne panie, które wyginają się do zdjęcia, zrobione cycki, które mimo wszystko wyglądają ładnie, ale po co? Lepiej, bezpieczniej jest zaakceptować się takim jakim się jest. Trzymam za ciebie kciuki i za wszystkie osoby, które mierzą się z kompleksami. Musimy dać radę! Buziaki

    Polubione przez 1 osoba

  5. Jako nastolatka, znajdująca się w podobnej sytuacji co Pani chce tylko powiedzieć dziękuję. I powodzenia dla każdego kto musi walczyć o to, żeby kochać siebie jak każdego innego człowieka.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Hej!
    Po pierwsze, dziękuje za ten wpis! Uważam, że media i social media zaburzają obraz prawdziwego piękna kobiety przez co w wpędzają nas w kompleksy. Nie znam osoby, która nie ma ani jednego kompleksu. Każdy ma kompleksy i defekty. Każdy na coś narzeka. Ale w tym wszystkim najsmutniejsze jest to, że nie pamiętamy o tym co nam się w sobie podoba. Tak jak wspomniałaś, codziennie oglądasz/oglądałaś swój brzuch i najczęściej krytykowałaś jego wygląd. Ja na przykład codziennie przyglądam się swojej twarzy i narzekam na za duże czoło. I to jest normalne. Ale czemu nie możemy znormalizować podchodzenia do lustra i szukania w sobie dobrych rzeczy jak piękne oczy czy pełne usta? Zmagam się z ogromną ilością kompleksów, pewnie większa część wytworzyła się w mojej głowie i nie życzę nikomu takiego stanu. Chciałabym bardzo żeby świat poszedł w kierunku akceptacji. Medycyna estetyczna nie jest niczym złym, wszystko jest dla ludzi. Każdy ma swoje preferencje, ale nikt nie powinien o sobie myślec, że jest gorszy bo ma większe czoło, chomikowate policzki czy jeszcze coś innego. Wszystkie te elementy, kompleksy czy nie kompleksy, tworzą całość unikatowego, pięknego człowieka. Moja psychika jest już skopana, ale życzyłabym wszystkim samoakceptacji, bo w mojej skromnej opinii jest ona kluczem do szczęścia.
    Jeszcze raz dziękuje za ten ważny wpis.
    Buziaki 🤍

    Polubione przez 1 osoba

    1. Rozumiem Cię doskonale! Moja psychika też jest „skopana”😔Gdyby ktoś kilka lat temu zapytał mnie co w sobie lubię, to nie wymieniłabym niczego z mojego wyglądu… Musimy się wspierać i tylko tak pokonamy tę całą machinę, która zarabia miliardy na naszych kompleksach!

      Polubienie

  7. Popłakałam się. Jestem niesamowicie dumna z Ciebie, że walczysz i mam nadzieję, że w końcu i mi uda się zaakceptować największą zmorę jaką jest trądzik. Próbowałam już wielu specyfików, robiłam sobie nadzieję i za każdym razem jest tak samo. Nie zliczę dni, kiedy płakałam z tego powodu, kiedy mówiłam, że jestem brzydka, bezwartościowa. W okresie dojrzewania trądzik to niby normalna sprawa, ale dlaczego moje koleżanki mają piękne cery? I wydaje mi się, że to mnie niszczy. Porównywanie się do innych, w tym pełnych filtrów zdjęć na Instagramie. A najgorsze jest to, że nawet najbliżsi są w stanie nazwać mnie pryszczatkiem, na co tak jak Ty reaguję obronnie, uśmiechając się, choć boli jak cholera. A drugą najgorszą rzeczą jest to, że mimo tego że zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego, niby znam swoją wartość, to nie jestem w stanie nic poradzić na to jak siebie postrzegam. Być może jednak będzie lepiej. Tylko dziękuję za ten wpis, bo był bardzo potrzebny. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Na pewno będzie lepiej! Trądzik to zaraz po „zbyt dużej wadze” najczęstsza przyczyna kompleksów – tak wynika z mojej dzisiejszej ankiety. To, że Twoje koleżanki mają idealną cerę nie znaczy, że jesteś z tym sama ❤️ Trądzik mają też modelki, które widzimy na co dzień w internecie, tylko wszystko niestety zostaje wyretuszowane 😔 Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni!

      Polubienie

  8. Olu,
    Powiem tylko, że trzymam za Ciebie kciuki i cieszę się, że poruszasz tak niezwykle ważne tematy i wkraczasz w nie z odwagą nawiązując do własnego życia.
    Tulę! ❤️

    Polubione przez 1 osoba

  9. Bardzo cieszę się, że wróciłaś do pisania! Twój profil jest jednym z moich ulubionych na instagramie, bo nigdy nie udajesz kogoś innego i jesteś szczera w tym co piszesz, co pokazujesz. Jesteś śliczna i nie ulegaj presji tego smutnego współczesnego świata! Trzymaj się Ola i odzywaj sie do nas częściej

    Polubione przez 1 osoba

  10. Dziękuję Ci za ten artykuł, jak pewnie każda z nas. Dziś będziemy silniejsze, dziś zaśniemy szczęśliwsze. Tylko jutro znów zewsząd będą atakowały idealnie wyretuszowane modelki. Obie ręce dam sobie uciąć że większość zakompleksionych nas które dążą do idealnej sylwetki wygląda o wiele korzystniej niż ta modelka z instagrama – gdyby tylko je porównać na żywo, bez retuszu. Nie o taką młodość walczyłyśmy. Każda z nas jest idealna bo każda z nas jest niepowtarzalna – egzemplarz jedyny na świecie. Nie mamy się do kogo porównywać. Pozdrawiam Was moje zakompleksione ideały ❤️. Całym sercem z Wami, od wielu lat.

    Polubione przez 1 osoba

  11. Ogromne podziękowania za poruszenie tak ważnego tematu! Stale jesteśmy bombardowane wyidealizowanymi sylwetkami kobiet i obsesyjnym zastanawianie się nad tym jak wyglądamy, co tak naprawdę tylko nas niszczy i nie stanowi żadnej motywacji. Przerażające jest to jak wiele dorastających dziewczyn przekonanych jest o tym, że muszą wyglądać idealnie, że muszą być szczupłe. Potem zamiast szczęśliwej kobiety, widzimy cierpiącą osobę często borykającą się z problemami zdrowotnymi. A tak naprawdę kluczem do szczęścia, do braku kompleksów, do zadowolenia z tego jakie jesteśmy jest po prostu i aż nasze zdrowie psychiczne, które tak bardzo jest obciążone przez stawianie sobie ciągłych wymagań kreowanych na zbyt idealnym świecie Instagrama czy innych social mediow. Jeszcze raz bardzo dziękuję za ten wpis i trzymam mocno kciuki ❤️

    Polubienie

  12. Bardzo dziękuję za ten post ❤️ mam nadzieję, że coraz więcej kobiet będzie akceptowało swoje ciało i wygląd. Każda kobieta jest piękna. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  13. Ola, słowa które cisną mi się na usta to przede wszystkim dziękuję. Dziękuję za to, że tym postem zebrałaś wszystkie myśli które siedzą w mojej głowie. Kobitki wspierajmy się nawzajem, mniej jadu, więcej akceptacji ❤️

    Polubione przez 1 osoba

  14. Dziękuje Ci za ten wpis. Choć uważam się za osobę atrakcyjna wiem, ze mnóstwo moich znajomych tak o sobie nie myśli. Ja miałam szczęście, chyba genetycznie moja waga trzyma się na dobrym poziomie 😉 nie jestem idealna, małe piersi, trochę w boczkach, brzuch tez nie jest idealnie płaski ale to jestem ja, naturalna i niepowtarzalna. Jak każda z nas. I każda jest piękna! Oby więcej osób sobie uświadomiło ze zdjęcia z instagrama to nie zawsze jest rzeczywistość 😉 jeszcze raz dzięki, taki posty są potrzebne, szczególnie w dzisiejszych czasach 🤗

    Polubione przez 1 osoba

  15. Cześć Ola.
    Czytając ten wpis czułam, jakbym czytała o samej sobie. Jakbym czytała swoje własne myśli. Nawet nie wiesz, jak kibicuję Tobie, a właściwie każdej z nas, abyśmy w końcu potrafiły zaakceptować obraz sprzed lustra. Analizując swoje codzienne zachowanie, uświadamiam sobie, jak często łapię się na tym samym, co Ty. Postura podczas siedzenia, ułożenie głowy, aby nie był widoczny podbródek. To okropne, ale chyba zaczyna się od samej świadomości pilnowania takich głupot i prób ich eliminacji.
    Oby było tylko lepiej.
    Ślę pozdrowienia i ogrom sił 🌹

    Polubione przez 1 osoba

  16. Dziękuję za ten post, wciąż uważam, że za mało jest mówione a to jest tak ważny temat. Sama mam mega kompleksy. Wszystko siedzi w głowie. Tylko jedno pytanie jak ja naprawić?

    Polubienie

  17. Bardzo potrzebne słowa. Sama wielokrotnie dołowałam się oglądając te wszystkie idealne zdjęcia, które wpędzały mnie jedynie w kompleksy i przygnębienie. Dziękuje Ci za ten wpis 💕. Poza tym – jesteś absolutnie piękną kobietą – z podbródkiem czy bez 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  18. A może spróbuj się umówić do psychologa? Dobry powinien pomóc przepracować ten brak samoakceptacji i to wszystko. Ja zaczynam terapię i planuję nad tym pracować właśnie z nim (oprócz depresji, która wiedzie prym), więc ciężko mi powiedzieć na ile to może być skuteczne, ale może akurat? Kto wie?

    Polubienie

    1. Psycholog jest na mojej liście rzeczy do ogarnięcia☺️ Ale niestety najpierw sama muszę przepracować moją niechęć do obcych ludzi😂

      Polubienie

  19. Też codziennie sprawdzam swój brzuch, po ciąży nabrało to dla mnie jeszcze większego znaczeniami i mimo, że udało zrzucić mi się pociążowe kilogramy dość szybko, plus dodatkowo weszłam na tory zdrowego odżywiania i wazę obecnie mniej niż przed zajściem w ciąże (wtedy lubiłam swoje ciało i siebie w nim) to teraz CIĄGLE myślę o tym, że mogłabym wyglądać lepiej. Mogłabym, gdybym…i tutaj wymieniam listę rzeczy w głowie, które mnie upiększą.
    Całą ciąże obsesyjnie martwiłam się rozstępami..🙈 nie wyszedł mi ani jeden i to dla mnie największy sukces. To chore..
    Jestem wysoka (190 cm) i nigdy nie będę ważyć 50/60 kg bo kiedyś tyle ważyłam przy tym wzroście. Po operacji🙄 Spytano mnie czy mam problemy z jedzeniem a ja, ważąc wtedy 58kg! czułam, że coś jest mocno nie tak, skoro ludzie zadają takie pytania..
    a jednak kiedy ludzie słyszą ile naprawdę ważę (74/75/76kg) to patrzą jakbym była największym grubasem ever..
    Lubię siebie i mocno pracuję na to, by na powrót zaakceptować swoje ciało, ale naprawdę nie jest łatwo.
    Dziękuję Ci za ten wpis❤️

    Polubienie

    1. Mam wrażenie, że ludzie nie rozumieją, że na wagę wpływa wiele czynników, np. Wzrost! I te memy, że kobieta kończy się na 60kg… Ja mam 178 cm i około 65kg i też czasami się spotykam z niedowierzaniem, jak mogę tyle ważyć!

      Polubienie

  20. Super post! Bardzo potrzebny temat! Mam 24 lata a sama padłam ofiarą wyśmiewania się ze mnie w gimnazjum. Pomimo, że staram się wypierać te wszystkie teksty pod moim adresem, które pamiętam do dziś to wcale nie jest łatwo wyzbyć się kompleksów. Myślę, że nadejdzie taki moment, że nie będę się wstydziła chodzić w kucyku czy koku, bo wtedy tylko myślę czy przypadkiem ktoś nie skupia swej uwagi na moich uszach.. Nie są wcale odstające ale kiedyś bardzo „inteligentni” rówieśnicy dostrzegli we mnie cos, co do dziś zostało w mej głowie 😦
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Na pewno nadejdzie taki moment! Ja założę obcisłą sukienkę bez ciągłego wciągania brzucha, a Ty zwiążesz włosy i obie będziemy się czuły najpiękniejsze! 🙌❤️

      Polubienie

  21. Dziękuję Ci za ten wpis! Rok temu zapisałam się do dietetyka. Po kilku miesiącach było dobrze. Ale nie wystarczająco. Ucięłam kalorii i dodałam treningów. Z 60 kg zeszłam do 53. Potem jednak, ciągnęłam to dalej. Wciąż było nie tak. Bo brzuch nie taki, nogi zbyt muskularne od codziennych treningów. Chciałam być wychudzona. W końcu skończyłam na 2h treningu dziennie i diecie 1,000 kalorii. Wszyscy mówili, że super, ze gratulują zaparcia. Że może trochę za chuda, ale za to jaka zgrabna. Po kilku miesiącach straciłam okres, ciągle spałam, było mi zimno, a we wszystkim co na siebie ubrałam, wyglądałam okropnie. Mam 158cm i przy wadze 44kg wyglądałam jak dzieciak, a nie kobieta. W końcu postanowiłam się wziąć. Przestałam ćwiczyć, odpuściłam dietę. Długotrwałe głodzenie się doprowadziło do tzw. „binge eating”. Dziś jest już lepiej, wracam do racjonalnej diety, treningów. Całe szczęście bez dużego efektu jojo, jednak ciało dużo się zmieniło. Nie mam mięśni, skóra jest miejscami obwisła, pojawiło się sporo rozstępów. Ciężko to zaakceptować. Czasami tęsknie za tymi czasami, kiedy byłam wychudzona. Było łatwiej. Dzisiaj słyszę komentarze, że przytyło mi się, że odpuściłam, że znowu się zapuściłam. Straszne, ze mierzymy zdrowie i zadbanie na podstawie rozmiaru spodni i cyferek na wadze. A nikt nie myśli o dobrych wynikach hormonalnych, o prawidłowym miesiączkowaniu i co najważniejsze o tym, co w naszej głowie. Bardzo dziękuję Ci za to, bo ostatnio moja samoocena również podupadła, ale po Twoim poście czuję się silniejsza. Dzięki ❤

    Polubienie

    1. No właśnie… to o czym piszesz, to kolejny problem! Utożsamianie wagi i bycia szczupłym z byciem zdrowym! Nikt się nawet nie zastanawia nad tym, co kobiety muszą robić, żeby osiągnąć ten wymyślony ideał i jakie to niesie za sobą konsekwencje… 😔

      Polubienie

  22. Napisałaś to ta jakbyś opisala mnie (prawie) niestety nigdy nie bylams zczuola, raczej trzymałam sie w tej zdrowej wadze, ale fala hejtu jaka na mnje spadała sprawiła ze popadłam w cos w rodzaju depresji. Trwało to jakeos 3miesiace, ale z twgo okresu nie pamiętam za wielekroć, jedynie to ze czułam niewiarygodny bol, miałam wszystkiego dosyć i czułam sie nikim. Kazda chwilą kiedy bylam sama to byl placz (nawet zdarzalo sie ja korytarzu szkolnym) to jacy ludzie potrafią byc dla siebie jest straszne, a właśnie media w tym nie pomagają. Może mi nie uwierzysz, ale uwielbiam ogladac twoje story, jestea według mnie wyjarkowa i moze śmiesznie to brzmi ale czuje z tobą jakąś nie widzialna nic, a teraz to juz wgl 😊

    Polubienie

  23. To przerażające jak wiele z Nas nie akceptuje swojego wyglądu. Ja również, choć uważam się za wykształconą, świadomą i znającą swoją wartość kobietę, to stając przed lustrem i patrząc na siebie częściej widzę mankamenty swojej figury, nawet jeżeli wszyscy dookoła nie widzą mojego „problemu”. Najwyższa pora zacząć walczyć z przytłaczającymi kompleksami. Dziękuję i trzymam kciuki za Ciebie, siebie i każdą z Nas ❤️

    Polubione przez 1 osoba

  24. Obserwuję Cię od jakiegoś czasu i cieszę się, że masz odwagę poruszać takie tematy w tym wyidealizowanym świecie. Ja mam 180 w szkole dostałam ksywkę anoreksja 😉 a byłam takim typowym szczypiorem. Jednak potem zrobiłam się pyskata i zawsze walilam riposty 😉 pamiętam, że za małego dzieciaka, początek podstawówki, byłam bardzo nieśmiała i wstydzilam się odstających uszu, a nie wolno było nosić rozpuszczonych włosów… Dzieci się naśmiewaly i to bardzo bolało. Teraz jako 30 latka, czasem też się łapie, na tym aby może coś schudnąć, a ważę 66 kg 😉 wszystko siedzi w głowie dziewczyny👩 Mam postanowienie aby mojej maleńkiej córeczce wpoic, że wszyscy jesteśmy piękni.

    Polubienie

    1. Ja mam 178 cm i ważę około 65 kg! Waga to tylko cyferki i ktoś nam próbuje wmówić, że do jakiejś cyferki jesteśmy fajne, a powyżej to już nie… dramat!

      Polubienie

  25. Świetny wpis, dający do myślenia. Myślę, że to myśli prawie każda kobieta. Ja też codziennie sprawdzam brzuch i prawie nigdy nie myślę, że jest ok, mimo, że nie mam nadwagi itp. Czas zmienić podejście. Kobiety, wszystkie jesteśmy piękne!

    Polubione przez 1 osoba

  26. Świetny wpis! Sama również od gimnazjum zmagam się z ogromnymi kompleksami i chociaż mam już 24 lata to nadal z nimi nie wygrałam. Obecnie w tych pandemicznych czasach, przez siedzenie w domu mam wrażenie, że jestem jeszcze grubsza niż zwykle. Od zawsze moja figura miała takie bardzo kobiece kształty i bardzo mi to przeszkadzało, zawsze się tego wstydziłam i wstydzę nadal. Mój narzeczony ciągle powtarza mi,że nie jestem gruba i że jestem piękna, ale ja patrząc w lustro wcale tego nie widzę. Nie lubię chodzić na zakupy, bo wiem, że na takie osoby jak ja, niskie i trochę okrąglejsze, ciężko jest znaleźć fajne ubrania bo po prostu nie wpisuję się w obecną „normę”. Super, że pojawił się taki wpis, bo mam wrażenie, że ciągle za mało się mówi o tym jak bardzo przekłamana jest teraz wizja piękna. Kobiety chcą upodabniać się do jakiegoś jednego wzoru, który wcale nie jest ładny, zatracając tym samym swoją indywidualność. Może warto w końcu zmienić myślenie i zaakceptować siebie taką jaką się jest.
    Dziękuję Olu za ten wpis

    Polubienie

    1. Rozumiem Cię doskonale! Niestety zakupy dla mnie to też kiepska sprawa i przestałam już w ogóle wchodzić do niektórych sklepów… Przez mój wzrost często muszę kupować nawet rzeczy w rozmiarze XL, bo nie jestem w stanie innych przeciągnąć przez tyłek!

      Polubienie

  27. Chyba nigdy nie skomentowałam żadnego postu na blogu… ale bardzo się cieszę że przeczytałam Twój post. Obserwuję Cię na instagramie od kilku lat i mimo że zauważałam Twój podbródek na zdjęciach które czasem wstawiałaś to i tak nie zmieniało to faktu że widziałam piękna kobietę! Tak samo zachwycam się Twoimi makijażami i posiadam obie palety które wydałaś 😌 i szczerze są to palety, których najczęściej używam! Ja sama z każdym kolejnym rokiem mam więcej kompleksów i tak samo jak Ty jestem już wściekła i mam dość. Czas z tym skończyć! Dziękuję Ci za ten post, za pokazywanie obserwatorkom, że są piękne bez względu na to jaki kanon obowiązuje. Dziękuję i czekam na kolejne posty! 🥰

    Polubione przez 1 osoba

  28. Przerażające jest to jak otoczenie wpływa na nasze zdrowie psychiczne. W wieku 13 lat zachorowałam na bulimię. Będąc 13-latką słyszałam komentarze typu ‚wieloryb’, ‚maciora’. Kim trzeba być żeby mówić tak nastolatce?!Dojrzewałam, moje ciało przechodziło rewolucję! Teraz mam 20 lat i od 2 lat nie choruje ale dalej nie potrafię zaakceptować tego jak wygladam. Dalej są momenty, w których myślę ,że wyglądam jak ‚maciora’.Cieszę się,że są osoby takie ja ty. Oby więcej takich osób!

    Polubienie

    1. Nie rozumiem takich ludzi… Jedyne, co przychodzi mi zawsze do głowy to to, że oni po prostu sami ze sobą nie czują się dobrze i muszą dowartościować się niszcząc innych 😔

      Polubienie

  29. Ja również uważam się za osobę mega niefotogeniczna.. nie lubię oglądać zdjęć a o filmach z wesel czy to innych imprezach nie wspomnę. Cały czas mam w głowie ( matko, czy to dobrze będzie wyglądać !?) Przede mną moj własny ślub i nie ukrywam że mega się stresuje na samą myśl o kamerach i aparatach 🤦 ale staram się z tym walczyć..

    Polubienie

    1. Musimy z tym walczyć! Ja prawie zrezygnowałam z kamerzysty na własnym ślubie… Ale na szczęście pamiątka jest i może kiedyś będę w stanie oglądać ją bez ścisku w brzuchu🙌

      Polubienie

  30. Jestem wlasnie w podobnym momencie w życiu, mam w tym roku trzydziestkę a siedzą we mnie kompleksy nastolatki. Poszlam z tym do psychologa, bo uznałam że problem w tym ze nie mogę schudnąć jest w mojej głowie. Po kilku sesjach pani zadała mi pytanie: czy ja tak naprawdę chce się odchudzać? I jak się zaczęłam nad tym dłużej zastanawiać to uznałam że nie.. że mam dość, że jestem zła na siebie i wszystko wokół, że ciągle o tym myślę i ciągle czuje ze nie jestem wystarczająca i postanowiłam że koniec z tym. Uznalam że nie będę pracować nad tym żeby schudnąć, a żeby w mojej głowie wszystko tak się poukładało bym wreszcie zaakceptowała się taka jaka jestem. Wiem co czujesz i trzymam kciuki, uda nam się:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s